Statystyka

wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 1 "On jest przystojny"

-Co jest kurwa. - było pierwszymi słowami, które wymamrotałem zaraz po przebudzeniu przez mój budzik w moim telefonie. Spojrzałem zaspanymi oczami na ekran czarnego iPhone'a, aby sprawdzić godzinę Na moje nieszczęście była już 9, najwidoczniej zamiast ustawić alarm na 8, pomyliłem się i ustawiłem na godzinę później. 
Szybko wstałem z łóżka i podszedłem do mojej szafy, i wybrałem ubrania na dzisiejszy dzień i powędrowałem do łazienki na korytarzu. Nie brałem nawet prysznica, tylko się ubrałem, umyłem zęby i ogarnąłem tę szopę na głowie, którą zazwyczaj mam po przebudzeniu. Wyszedłem z łazienki pięć minut po tym jak do niej wszedłem i wróciłem jeszcze raz do pokoju po mój telefon, portfel, kluczy i od samochodu i domu, włożyłem je do plecaka, w którym miałem już książki, zabrałem go i wyszedłem z pokoju.
Zbiegłem po schodach na dół, gdzie była moja mama i robiła śniadanie, ja nawet nie miałem czasu na zjedzenie go i tak już jestem strasznie spóźniony, jakby mnie to obchodziło, ale obiecałem mamie, że drugi raz nie będę powtarzał klasy i postaram się w nauce, no i nie będę opuszczał zajęć ani na nie spóźniał, a i tak już nauczyciele mają mnie na oku i jeżeli zrobię coś źle mają powiadamiać o tym moją mamę.
-Dzień dobry kochanie. - powitała mnie z promiennym uśmiechem - Jak się spało? - zapytała spokojnie.
Podszedłem do blatu i sięgnąłem po jedno jabłko z koszyczka, zapakowałem go do papierowej torebki i włożyłem do plecaka, może zjem je po drodze. 
-Cześć mamo, chyba dobrze. - odpowiedziałem - Dlaczego mnie nie obudziłaś, jak nie wstałem na czas? - zapytałem.
Mama dziwnie na mnie spojrzała po czym odpowiedziała.
-Przecież wstałeś na czas, o co chodzi, masz wcześniej zajęcia? - zapytała zdezorientowana. O co jej chodzi?
-:Przecież zawsze mam zajęcia jak zawsze, o 9 i już jestem spóźniony. - odrzekłem gdy chciałem już wyjść z domu, ale mama mnie zatrzymała.
-Gdzie idziesz? Nie zjesz śniadania? Idziesz jeszcze przed szkołą do Brooklyn? 
-Idę do szkoły, nie zdążę zjeść i nie idę na Brooke, bo ona już pewnie siedzi w klasie na lekcji. - odpowiedziałam po kolei na każde jej pytanie. - A ty mamo, czemu nie jedziesz jeszcze do pracy?
-Ummm, bo jest dopiero dziesięć po ósmej, kochany. - uśmiechnęła się.
-Co? - odetchnąłem i usiadłem na małej kanapie w holu, wplatając palce w swoje włosy. - Ja pie...
-Proszę, nie przeklinaj, tak? - przerwała mi, bo nie lubi gdy ktoś przy niej przeklina; nigdy nawet nie usłyszałem jak ona przeklina.
-Ok, ale jak się obudziłem, to zobaczyłem na telefonie, że jest 9 i szybko wstałem, nawet nie wziąłem prysznica i okazuje się, że pewnie mam złą godzinę w telefonie, albo jestem ślepy. - odparłem gdy mama wyszła z holu i skierowała się do kuchni. Poszedłem za nią do pomieszczenia, bez plecaka, który rzuciłem na kanapę w holu i usiadłem na krześle przy stole.
-Pora iść do okulisty. - zaśmiała się, podchodząc do expresu do kawy.
-Jasne, możesz mi też zrobić kawę? - zapytałem, a mama spojrzała na mnie tym swoim wzrokiem gdy coś od niej chcę i nie mówię tego magicznego słowa. - Proszę? - dodałem, bo tak mi kazał jej wzrok.
Spojrzałem na ekran swojego telefonu i była 8:14, nie wiem jakim cudem zobaczyłem, że jest 9, no ja po prostu nie wiem.

Jest 8:30, więc spokojnie mogę jechać już do szkoły tak żeby się nie spóźnić. Jadę jeszcze po moją dziewczynę Brooke i jej przyjaciółkę Holly, która jest już u niej w domu i czekają na podwózkę.
-Cześć kochanie! - było pierwszymi słowami Brooklyn, tuż gdy wysiadłem z samochodu pod jej domem.
Rzuciła się, aby mnie przytulić. Odwzajemniłem uścisk, ale szybko ją puściłem, bo wolałem już jechać niż stać i się z nią miziać. Tak jest moją dziewczyną i tak, kocham ją, ale zawsze gdy ktoś z nami jest ona przylepia się do mnie, jakby bała się, że ktoś mnie jej zabierze, ok.
-Ej mój brat będzie miał od dzisiaj u nas w szkole praktyki. - oznajmiła Holly, gdy ruszyliśmy z podjazdu. - Ale u mnie chyba nie, z resztą nie wiem. Wiem tylko, że na pewno u ostatnich klas, ale może resztę też. - dodała, tak Holly jest młodsza ode mnie o dwa lata, od Brooke rok, czyli chodzi do przed ostatniej klasy czyli jest w ósmej klasie, a my w dziewiątej, ostatniej.
-Louis, tak? - zapytała Brooke, odwracając się do Holly na tylnym siedzeniu.
-Mhm. - mruknęła.
-Przystojny jest... - spojrzałem na Brooklyn, która oczywiście musiała to przy mnie powiedzieć - oczywiście ty jesteś przystojniejszy. - dodała pod lekką presją i dała mi całusa w policzek.
-Tak, super - wymamrotałem i skupiłem się na prowadzeniu.
Przez całą drogę musiałem słuchać o kosmetykach, Taylorze Lautnerze  i o męskich kutasach co mnie nawet zainteresowało, a to dziwne. Dojechaliśmy na parking szkoły dokładnie o 8:48, no to akurat. Wyszedłem z samochodu zabierając z tyłu mój plecak. Poczekałem, aż dziewczyny wyjdą i zakluczyłem auto. Od razu zauważyłem Brooke obok mnie, złączyła razem nasze dłonie i pociągnęła mnie w kierunku szkoły.
-Poczekaj, zwolnij. - marudziłem gdy ona szła za szybko, a byłem ciągnięty przez nią za rękę, ale i tak udało jej się przyspieszyć mojego kroku, bo jest za słaba jak na mnie, taka mała kruszynka.
-Jezus, nie marudź i chodź widzę Lauren i Niall'a.
-Wow, no to masz niezły wzrok, w przeciwieństwie do mnie. - zaśmiałem się, praktycznie sam z siebie.
-Jak to? - nagle przestała mnie ciągnąć i stanęła tuż przede mną, dosięga mi zaledwie do nosa, to słodkie i zabawne, że jest taka mała. - Masz problemy ze wzrokiem? - zapytała.
-Chyba tak, bo dzisiaj jak się obudziłem i spojrzałem na telefon to zamiast odczytać, że jest ósma, zobaczyłem dziewiątą.
-Ah, a już myślałam, że byłeś u okulisty i masz coś ze wzrokiem.
-A kochałabyś mnie nawet gdybym miał okulary? - zapytałem, stając na palcach i górując nad nią jeszcze bardziej.
-No nie wiem... - spojrzała prosto w moje oczy - No jasne, że tak głupku. - pocałowałem czubek jej nosa i poszliśmy w kierunku Niall'a i Lauren, którzy się całują. Hahaha Nialler ma dziewczynę?
Podeszliśmy do nich, Brooke chrząknęła, a dwójka od razu się od siebie oddaliła.
-Czyli, wy dwoje jesteście ra-razem? - zapytała ich moja dziewczyna.
-T-tak - wyjąkała Lauren - od wczoraj wieczora, no i my no ten...
-Pieprzyliśmy się. - dokończył za nią Horan.
Zobaczyłem jak Simpson się rumieni.
-NIALL! - wykrzyknęła uderzając go ręką w pierś, a on złapał jej ręce i przysunął ją do siebie, tuląc.
-Aww jacy wy jesteście słodcy! - powiedziała wysokim głosem Brooke - Ale nie tak jak my. -dodała przyciągając mnie do siebie.
Złączyła nasze usta w pocałunek, oczywiście odwzajemniłem go. Smakowała wanilią i miętą.
-Paliłeś. - powiedziała gdy się ode mnie odsunęła, przerzuciła ciężar ciała na prawą nogę i skrzyżowała ręce piersi. Miała racje, gdy czekałem na nie przez jej domem zapaliłem jednego papierosa. - Miałeś tego nie robić! - oburzyła się.
-Ta, ta, ta.
-Ugh, wiesz, że nienawidzę papierosów! Pamiętasz, że mój tata zmarł na raka płuc, właśnie przez to, że palił i nie lubię tego smaku ani zapachu, chociaż rzadko od Ciebie czuć fajki, chyba, że się całujemy. - znowu zaczęła mi wypominać to, że palę, rozumiem jej ból po stracie taty, ale jeżeli on chorował, nie znaczy, że ja też muszę.
-No to może przestańmy się całować? - bardziej brzmiało to jak stwierdzenie niż pytanie.
-Ej, ej, przestańcie się kłócić! - między nas wkroczyła Lauren.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Idę na zajęcia muzyczne, na razie. - chciałem pocałować Brooke w policzek na zgodę, ale ona się odsunęła.
-Jak przestaniesz palić.
Prychnąłem i odszedłem, machając im na pożegnanie, a właściwie tylko NIall'owi i Lauren, bo moja dziewczyna nie chciała buziaka na pożegnanie.
Wszedłem do klasy, gdzie był już Ashton, mój przyjaciel odkąd skończyłem 6 lat. Siedział na tym samym miejscu co zwykle. Podszedłem do jego ławki i podałem mu rękę na powitanie.
-Harry Edward Styles we własnej osobie. - zaśmiał się, gdy usiadłem obok niego w mojej pojedynczej ławce.
-Ashton nie znam Twojego drugiego imienia Palmer.
-Haha dobre. - zaśmiał się - I nigdy nie poznasz. - puścił buziaczka w moją stronę, ewh co to było.
-Słodki jebany gej.
-Nie jestem gejem, tak? Już Ci to mówiłem, prawda?
-Twoje zachowanie mówi co innego. - zaśmiałem się i podparłem głowę obiema rękoma w powietrzy i położyłem swoją prawą kostkę na lewe kolano pod ławką.
Wkrótce potem do sali weszła Brooke, już zapomniałem, że ona ma ze mną te zajęcia, oops. Usiadła jak zwykle w ławce po mojej prawej stronie. Nawet nie raczyła na mnie spojrzeć, postanowiłem, że też będę ją ignorował, a proszę bardzo.
Spojrzałam na zegar, na ścianie, była 8:59 gdy nauczycielka muzyki, pani Morgan, weszła do sali, zostawiając otwarte drzwi.
-Witajcie młodzieży! - przywitała nas z promiennym uśmiechem na twarzy, normalnie jak moja mama dzisiaj rano - Od dzisiaj na nasze lekcje będzie przychodził, młody student na praktyki, zapraszamy. - powiedziała kierując ostatnie słowo w stronę drzwi, zza których wyszedł brunet o niebieskim oczach.
Miał na sobie szarą koszulę, czarne rurki i lekko roztrzepane włosy, które prawdopodobnie są tak zrobione specjalnie. To chyba jest ten brat Holly, no zgadzam się z Brooke, że on jest przystojny, o czym ja myślę, brrrr.
-Tak więc to jest... pani Morgan chciała przestawić na nowego praktykanta...
-Louis William Tomlinson, ale mówcie mi Lou - ...ale on sam to zrobił.
Mhm, a więc Louis William Tomlinson.

******************************************
A więc jest już pierwszy rozdział, mam nadzieję, że wam się chociaż trochę spodoba :) x

Jeśli chodzi o szkołę, to wymyśliłam te klasy, bo tak naprawdę nie wiem jak jest w szkole w Anglii.

Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zapraszam do zakładnik po prawej stronie, zaraz pod spisem treści i podajcie swoją nazwę na twitterze xx

Proszę o komentarze xx


3 komentarze:

  1. Świetne ff i świetnie się zapowiada :) strasznie mnie wciągnęło i chcę już wiedzieć co będzie dalej :D czyżby Louis zrobi z Harry'ego geja? haha xD dobrze piszesz i strasznie zaciekawiasz!
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału!
    Kocham Cię, życzę weny i powodzenia w dalszym pisaniu!
    @ahmyHazz

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawde świetny rozdział!
    Nie mogę doczekać się następnego :)
    @SUPERMEAAAN

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział kochana!
    zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K