Louis' Pov
-Czyli macie 3 miesiące na napisanie piosenki razem z muzyką.. - powiedziała pani Morgan pod koniec zajęć. - Jeżeli chcecie możecie wykonać ją w parach, ale wtedy musicie mi ją dostarczyć od razu po przerwie świątecznej, zrozumiano? - dodała surowym głosem.
Jak dla mnie 3 miesiące to dużo czasu na skomponowanie piosenki. Ciekawe jak sobie poradzą uczniowie.
-Dzwonek! Na przerwę dzieci! - krzyknęła szczęśliwa.
Chyba bardziej się cieszy tym, że to ona może w końcu wyjść z klasy na obiad niż uczniowie. Wstałem z krzesła i zabrałem moją torbę przez ramię (postanowiłem, że nie potrzebuję targać dużej teczki, bo potrzebuję na razie tylko kartki i długopis do notowania). Nagle czyjaś dłoń znalazła się na moim ramieniu. To Harry. Odwróciłem się i spojrzałem na niego ze zdziwieniem. Postanowiłem zachować między nami stosunki wyłącznie tak jak między każdym uczniem, postaram się nie patrzeć na niego TAKIM wzrokiem, nie zaczepiać go ani nic.
-Co chciałeś Haroldzie? - zapytałem prostując się i udając głos nauczyciela, ale chyba nie wyszedłem poważnie, ponieważ zaśmiał się lekko.
-Taa... Chcesz iść z nami na obiad? - na prawdę zdziwiło mnie to pytanie, po pierwsze ostatnia sytuacja chyba go do mnie nie przekonała, a po drugie jestem jego prawie nauczycielem. Ale co mi szkodzi.
-Tak, jasne, - zgodziłem się - ale dlaczego mnie o to pytasz?
Spojrzałem na niego, a on na mnie. Niezręczną ciszę przerwała nam pewna dziewczyna, która także uczestniczy w tych zajęciach. Jak ona... BROOKLYN!
-To co idziemy? - zapytała Harry'ego słodkich dziewczęcym głosem.
-Ashton chodź - zawołał do całkiem przystojnego chłopaka, który prawdopodobnie jest jego przyjacielem, ignorując pytanie dziewczyny.
Ashton odwrócił się i podszedł do nas.
-Dobra, to idziemy. - oznajmił.
Chwyciła Harry'ego za rękę i... wow, wow, wow, moment. Chwyciła go za rękę?! To on ma dziewczynę?! Kurwa no... Ej chwileczkę on się od niej odsunął? Co teraz się dzieje?
-Nie dotykaj mnie! - wykrzyknął gdy byliśmy przed drzwiami do klasy.
Brooklyn stanęła na przeciwko niego ze zdziwioną miną.
-Ale o co Ci teraz chodzi? - zapytała zdezorientowana.
Nie wiedziałem o co w tym chodzi. Chyba to zły pomysł, aby się wtrącić, niech sobie sami to wyjaśnią. Ale z drugiej strony jestem "nauczycielem" i powinienem zareagować. A tam, radźcie sobie sami, nie mieszam się.
-Serio? Wczoraj miałem po prostu zły dzień, a ty ugh, nie potrafiłaś nawet mnie zrozumieć, od razu się wkurzasz! - wybuchnął.
-Opanuj się! Nie wiem o co Ci chodzi. - powiedziała Brooklyn - Trochę wkurzyłam się tym, co zrobiłeś wczoraj, ale potem mi przeszło, więc jak do mnie napisałeś, odpisałam Ci "Spoko", nie zawsze kiedy tak piszę, muszę być wkurwiona, tak? - usprawiedliwiała się nadal. - A z resztą, ostatnio ciągle masz złe dni i ciągle się kłócimy.
-Masz rację, więc jak dla mnie najlepszym rozwiązaniem będzie zerwanie! - krzyknął i wyszedł z klasy.
Brooklyn nawet nie drgnęła. Mogłem zobaczyć jak łzy napływają jej do oczu. Ashton pobiegł za Harry'm i zostałem z nią sam, znaczy była jeszcze reszta uczniów, która przyglądała się całemu zajściu od początku.
-Dobra, koniec widowiska, wynocha z klasy. - rozkazałem wszystkim uczniom, chyba mam takie prawo c'nie?
Wszyscy rozeszli się, tym razem zostaliśmy sami. Dziewczyna zaczęła płakać. Z jednej strony mi jej szkoda, a z drugiej jestem przez nią wkurzony, ale skoro już nie jest z Harry'm.. nie no żartuję, czemu miałbym nie lubić jej, dlatego że chodzi/chodziła z moim crush'em. Nie no mógłbym, przecież jestem Louis.
-Ej, Brooklyn, nie płacz. - podszedłem do niej, by ją przytulić.
Objąłem jej ramiona, a jej dłonie spoczywały wzdłuż jej ciała. Oparła swoją głowę o moje prawe ramię lekko mącząc rękaw mojej koszulki łzami. Była o głowę niższa, ale i tak dosięgała.
-Ni-ni-nie rozumiem Ha-Harry'ego - wymamrotała pociągając nosem - ostatnio ciągle coś m-mu coś nie pa-pasowało, od początku ty-tygodnia ciągle są między nami sprzeczki, wcześnie-niej było w porządku, a te-teraz...
-Dobrze, już, uspokój się. - chwyciłem jej ramiona w dłonie i delikatnie odsunąłem ją od siebie. - Już dobrze? - zapytałem, widząc, że powoli jej oddech się uspokaja.
-T-tak, chyba tak. Ja już chyba pójdę i czy ty.. Pan też idzie z nami, bo jak słyszałam Harry Pana zaprosił. - uśmiechnęła się ocierając łzy z policzków.
-Po pierwsze, nie "Pan", tylko Louis i tak chętnie zjem z wami lunch. - odpowiedziałem jej uśmiechem.
-Chyba z Harry'm i resztą, bo ja nie mam zamiaru ani z nim rozmawiać, ani na niego patrzeć.
Zabrała swoją torebkę, którą uprzednio położyła na ławce i wyszła. Chyba Harry serio ją skrzywdził swoim zachowaniem. Nie wiem co między nimi jest nie tak, ale to co się stało jakieś 5 minut temu, było przesadą, Harry nie powinien się tak zachować, mógł ją wysłuchać najpierw, porozmawialiby o tym. Tak naprawdę w tamtym momencie upokorzył trochę Brooke, bo widział jak dużo osób jest świadkiem tego widowiska i zrobił z siebie dupka, który zrywa z dziewczyną, bo ma widzi mi się.
Wyszedłem z klasy i zakluczyłem drzwi. Szedłem prosto korytarzem, aż dotarłem do stołówki. Rozejrzałem się w celu znalezienia znajomej twarzy. Siedział przy stoliku na środku sali razem z Ashtonem, jakimiś dwoma chłopakami i dziewczyną. Robił coś na telefonie, a reszta jego znajomych jadła obiad. Nie zauważyłem żeby on sam, miał swój. Przygryzłem wargę, zacisnąłem w palcami rąbek mojej koszulki i ruszyłem w ich kierunku.
-Eghem. - chrząknąłem, gdy byłem już przy stoliku, stojąc nad Harry'm.
-Co... o Louis. - chłopak odezwał się, kiedy podniósł głowę i mnie zobaczył. - Siadaj. - wskazał na miejsce obok siebie, sam trochę posunął się w bok, lekko popychając blondyna siedzącego obok niego.
-Co ty robisz?! - wykrzyknął chłopak obok i spojrzał na mnie - Kto to? - zapytał Harry'ego.
Wysunąłem głowę, aby móc widzieć całą jego twarz.
-Louis.
-Super, ja jestem Lauren. - odezwała się dziewczyna, siedząca na przeciwko mnie.
-Miło mi. - kiwnąłem głową.
-Jest na praktykach u Morgan. - dodał Harry.
-Co... - zaśmiał się blondyn - i co on tu robi?
-Siedzi. - wymamrotał.
-Fajnie, ale po co on tu przylazł. - zrobiło mi się głupio i chciałem wstać, ale Harry mnie powstrzymał.
-Nie, zostań. - powiedział chwytając mnie za nadgarstek. - A ty Niall, zamknij się kurwa i jedz tego pieprzonego hamburgera, bo sam Ci go wepchnę od tyłu.
Zaśmiałem się pod nosem.
-Co do kurwy Ci jest, Styles?
-Nic. Zajmij się sobą.
-Zerwał z Brooke. - odezwał się nagle Ashton z pełną buzią, na co Lauren się od niego odsunęła, bo pluł jedzeniem i oburzyła się z tego powodu.
-Harry, zerwałeś z nią? Co, dlaczego? Gdzie ona jest. Idę do niej. Ashton, świntuchu, chodź ze mną. - złapała chłopaka za przedramię i pociągnęła za sobą.
-Ej, czemu nie idziesz ze mną? To ja jestem Twoim chłopakiem, nie on! - wydarł się na całą stołówkę, wstając z ławki i wycierając buzię w serwetkę. - Czekajcie
No to zostaliśmy sami, oczywiście nie licząc innych uczniów, którzy teraz patrzą się na biegnącego, krzyczącego Niall'a.
-Harry.
-Hmm?
-Czemu zerwałeś z Brooke? - zapytałem ciekawy.
Chłopak wyprostował się i mocno zaciągnął się powietrzem. Przez chwilę trwała cisza.
-Harry...
-Bo... - odparł od razu i na moment się zatrzymał. - Bo, bo nie wiem. Może przez to, że panuje między nami jakieś napięcie, od dłuższego czasu z resztą. Tak, wiem, dziwnie gadam, ale prawda jest też taka, że już chyba jej nie kocham i tyle.
Czy dla niego dziewczyna to zabawka, którą kochasz przez długi czas i z dnia na dzień przestajesz, i ją porzucasz, bo masz fochy? Może i cieszę się, że Harry jest wolny, ale nie jestem zadowolony z jego decyzji. Nie wiem, czy mam mu powiedzieć, że źle zrobił, że na pewno jeszcze kocha tą dziewczynę, tak jak ona jego (choć po tym jak ją potraktował, nie wiem czy nadal darzy go tym uczuciem) czy powiedzieć, że miłość jest i nagle znika, i zrobił słusznie, co wyszło by mi na lepsze, ale wcale tak nie myślę.
***********************
Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam pomysłu na ten rozdział i tak nie wyszedł jak chciałam, dużo też nie było mnie w domu, bo wychodziłam gdzieś i byłam jeszcze u babci gdzie nie ma żadnego wi-fi, a skończył mi się internet w telefonie, oops.
Proszę o komentarz xx
Świetny! Nie mogę doczekać się następnego rozdziału x :) @SUPERMEAAAN
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, oby tak dalej :) @ahmyHazz
OdpowiedzUsuń